W 1913 roku, tak Miedziana Góra jak i Kostomłoty decyzją księdza Biskupa Augustyna Łosińskiego (1867 – 1937) zostały odłączone od Katedry kieleckiej i przyłączone do nowo utworzonej parafii św. Krzyża w Kielcach.

Z KRONIKI PARAFIALNEJ … (1) 

W 1913 roku, tak Miedziana Góra jak i Kostomłoty decyzją księdza Biskupa Augustyna Łosińskiego (1867 – 1937) zostały odłączone od Katedry kieleckiej i przyłączone do nowo utworzonej parafii św. Krzyża w Kielcach. Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku, salezjanin ks. Rachwał Józef (1888 – 1955) , osiadł w Miedzianej Górze i odmówił powrotu do domu zakonnego w Kielcach przy kościele św. Krzyża. Wówczas dyrektor domu salezjańskiego i proboszcz parafii św. Krzyża
w Kielcach, ks. Wojciech Michałowicz (1897 – 1942), zwrócił się do ówczesnego Ordynariusza Kieleckiego Czesława Kaczmarka (1895 – 1963) z propozycją wydzielenia z parafii św. Krzyża Kostomłotów i Miedzianej Góry i utworzenia tam parafii, którą będzie obsługiwał ksiądz diecezjalny. Ksiądz Biskup przychylił się do tej prośby i mianował ks. Janusza Przyłęckiego (1906 – 1984) , wikariusza parafii Kazimierza Wielka, duszpasterzem w Kostomłotach i Miedzianej Górze,
z tym warunkiem, że na razie będzie podległy proboszczowi parafii św. Krzyża w Kielcach i powoli będzie organizował samodzielną parafię. Nominacja została podpisana w dniu 16 grudnia 1939 roku. I tę datę przyjmuje się za moment powstania parafii św. Andrzeja Boboli w Kostomłotach.

Z KRONIKI PARAFIALNEJ … (2)

Ks. Janusz Przyłęcki (1906 – 1984) znalazł się w trudnej sytuacji. Wprawdzie ks. Rachwał opuścił Miedzianą Górę, ale nie było dla księdza samodzielnego mieszkania (przez dłuższy czas musiał mieszkać kątem, w ciasnocie), spotkał się też
z niechętnym przyjęciem. Dostanie się do kaplic, szczególnie w zimie nastręczało wiele trudności, warunki okupacyjne też były niesprzyjające. W dniach od 23 do 31 października 1940 roku, siedział w więzieniu w Kielcach na ulicy Zamkowej jako zakładnik za nieodstawiony kontyngent, mimo że nie miał i nie uprawiał pola. Ks. Prałat tak opisał swoje przyjście do Kostomłotów. W dniu 17 grudnia 1939 roku: „dojechałem z ks. dyr. Michałowiczem, proboszczem parafii św. Krzyża
w Kielcach do kaplicy w Kostomłotach I. Ks. dyr. przed nabożeństwem powiedział : przywiozłem wam prezent na gwiazdkę. Ksiądz Biskup naznaczył wam proboszcza, żebyście mieli swoją parafię. Będziecie budować kościół. I jeszcze coś mówił, ale fala krzyku przerwała mu mowę. Trudno było zrozumieć wszystko, ale doszło do moich uszu: nie chcemy takiego prezentu. Kościół mamy w Kielcach. Won stąd !”.

Z KRONIKI PARAFIALNEJ … (3)

Ks. Przyłęcki pisze dalej: „parafianie wyraźnie ode mnie stronili. Do kaplic zwłaszcza w Kostomłotach, przychodziło bardzo mało ludzi, czasem nie było w niedzielę nawet 50 osób. Bojkotowali mnie, bo chyba byli wrogo nastawieni przez Proboszcza św. Krzyża. Nie chcieli też dawać mi ofiar z tytułu posług religijnych”. 26 grudnia 1939 roku wytypowano Radę Parafialną: z Miedzianej Góry: Jan Malec, Wincenty Żelazny; z Kostomłotów I : Józef Zapała, Antoni Toporek
i Antoni Szydłowski; z Kostomłotów II : Wincenty Jaśkowski, Szczepan Syska, Marcin Mojecki oraz Wincenty Toporek,
u którego ks. Przyłęcki zamieszkał. Podczas kolędy sytuacja się poprawiła kontynuuje ksiądz: „(…) początkowe uprzedzenie malało. Zaczęto okazywać mi zrozumienie i życzliwość”. Proboszcz odprawiał nabożeństwa, w dni powszednie przez trzy dni w kaplicy w Miedzianej Górze i trzy dni w Kostomłotach I. W niedzielę: w jednej kaplicy o 8.30 i nieszpory o 16.00, a w następną niedzielę w drugiej kaplicy o tych godzinach i tak na zmianę. W święta odprawiano w obu kaplicach. I tak było do 18 listopada 1945 roku.

Z KRONIKI PARAFIALNEJ … (4)                                          

W dniu 20 kwietnia 1941 roku, parafianka z Miedzianej Góry, mając złość do Wincentego Toporka, u którego mieszkał ks. Przyłęcki doniosła na żandarmerię, że u niego mieszka ksiądz i schodzą się ludzie na polityczne rozmowy i śpiewają polskie pieśni. Dowiedziawszy się o tym, ksiądz Przyłęcki wyprowadził się chwilowo do Jana Malca, mieszkającego w Miedzianej Górze. Wkrótce, w tym samym 1941 roku, wynajął wiejski domek
od Wojciecha Piątka w Kostomłotach II, który z całą rodziną wyjechał na roboty do Niemiec. Warunkiem najmu była wymiana futryn i okien oraz naprawa cieknącego dachu. Po roku właściciele wrócili, a ksiądz musiał opuścić dom. Był to koniec kwietnia 1942 roku. Mieszkając u Wojciecha Piątka, ksiądz Przyłęcki wydzierżawił od Szczepana Sikory i od rodziny Pierzaków pole, które zaczął uprawiać. Kupił też konia i krowę. Koniem pracował w polu i jeździł z księdzem Zygmunt Ciosek. Będąc usunięty z dzierżawionego domu przez Wojciecha Piątka w 1942 roku, zakupił ksiądz Przyłęcki zrąb domu drewnianego od Antoniego Piwowarskiego ożenionego z Józefą Toporkówną, córką Kazimierza Toporka w Kostomłotach II, a zrąb ten ksiądz Przyłęcki wykończył i dobudował stajnię i szopę. W domu tym mieszkał do 19 października 1946 roku.

Z KRONIKI PARAFIALNEJ … (5)

Ksiądz Przyłęcki uczył religii w szkole – miał 14 godzin tygodniowo. Kierownik szkoły Józef Mazgaj, źle ustosunkowany do księży, robił mu problemy. Przez pewien czas, po wyjściu z więzienia, w końcu października 1940 roku, miał zakaz nauczania religii w szkole i wtedy uczył religii Salezjanin. Ks. Proboszcz doprowadził do uchwały miejskiej w dniu 24 października 1943 roku. Mówiła ona, że 10 hektarów ziemi należącej do wspólnoty wiejskiej, odpłatnie przekaże się parafii. Uchwałę tę zatwierdziła Powiatowa Rada Narodowa w Kielcach, w październiku 1945 roku. Dnia 4 lipca 1946 roku sporządzono akt notarialny u notariusza Leonarda Wydrychowskiego w Kielcach. Ksiądz wręczył za tę ziemię przedstawicielom wsi Kostomłoty 100.000 tys. zł. Przedstawicielami wsi byli: Franciszek Syska i Marcin Mojecki. Następnie kapłan dokonał wymiany: za działkę w Laskowej, która pochodziła ze wspólnoty wiejskiej, otrzymał działkę pod cmentarz grzebalny od Piotra Żaka. Blisko szkoły otrzymał 1 ha ziemi. Reszta ziemi była pod górą Bukową. Ziemię tę nazywano „pastwiskami”.

Mając w planie budowę kościoła, w 1943 roku, ksiądz zakupił w nadleśnictwie 126 m drewna budowlanego i zaczęto je zwozić na tzw. „wieprzki” koło szkoły.